Przypowieści taoistyczne

PRZYPOWIEŚCI TAOISTYCZNE

Na tej stronie prezentować będziemy różne taoistyczne baśnie i przypowieści. Na początek trzy dotyczące miecza, legendarnej broni, symbolu i przedmiotu kultu w starożytnych Chinach. 

„MIŁOŚNIK MIECZY”

Król Wen (którego rządy przypadły na lata 298-266 p.n.e), który był władcą państwa Zhao (w centralnej części dzisiejszego Shanxi i południowo-zachodniej części Hebei) uwielbiał miecze. Utrzymywał ponad trzy tysiące doświadczonych fechmistrzów. Dzień i noc toczyli przed nim pojedynki, aż coroczna liczba zabitych lub rannych nie przekroczyła setki. Jednak król nigdy nie miał dość tych pokazów i oglądania walczących. Po trzech latach kraj zaczął chylić się ku upadkowi, a inne państwa zaczęły planować jego zgładzenie. Książę Kui, dziedzic tronu, był tym bardzo zaniepokojony i wraz ze swoimi zwolennikami naradzali się, jak przekonać króla, by zaniechał swojej rozrywki oglądania walk. Ktoś zaproponował, aby głos w ich imieniu zabrał Zhuang Zi. Książę wysłał do Zhuang Zi gońca z tysiącem sztuk złota.

Zhuang Zi odmówił przyjęcia złota, jednak przybył wraz z posłańcem.

Przybywszy na spotkanie z księciem, zapytał: ,,Dlaczego przesłałeś mi tysiąc sztuk złota?”

Książę odparł: ,Słyszałem Panie, że jesteś nieocenionym mędrcem. Te tysiąc sztuk złota miały być wynagrodzeniem za twe usługi. Aczkolwiek odmówiłeś ich przyjęcia, więc nie wiem, cóż jeszcze miałbym powiedzieć?”

Zhuang Zi zawahał się przez chwilę, po czym odrzekł: ,Słyszałem, że pragniesz, abym spróbował przekonać króla, by zaniechał swojej pasji. Jeśli podejmę się tego zadania i zdenerwuję króla, a jednocześnie nie osiągnę tego, na co liczysz, jest bardzo prawdopodobne, że zostanę stracony. Jakie znaczenie miałoby wówczas dla mnie to złoto? Jeśli zaś udałoby mi się go przekonać do porzucenia swego hobby, jakim jest fechtunek, a co za tym idzie spełnić twoje oczekiwania, w całym królestwie Zhao nie byłoby chyba rzeczy, o którą nie mógłbym wówczas poprosić i nie zostałaby mi dana, prawda?”

Pretendent do tronu uznał takie rozumowanie za bardzo logiczne, lecz zaraz ogarnęła go obawa:,Przecież król chce spotykać się tylko z fechmistrzami. A wszyscy oni są rozczochrani i mają spiczaste brody. Noszą luźne czapki, które trzymają się na zwykłych, prymitywnych paskach i krótko ucięte szaty. Mają przeszywający wzrok i rozmawiają tylko o swoim sporcie. Jeśli zatem będziesz ubiegał się o audiencję mając na sobie swój strój uczonego, będzie to skazane na porażkę”

Zhuang Zi odrzekl: ,,O to się nie obawiaj. Znam się na mieczach; daj mi tylko pełen rynsztunek fechmistrza”.

Trzy dni później Zhuang Zi ubrał się niczym mistrz fechtunku i udał się wraz z księciem na spotkanie z królem. Wkraczając przed oblicze króla, Zhuang Zi się nie pokłonił. Król wyraził swoje niezadowolenie, mówiąc: ,Jakież to wskazówki masz dla mnie, co do których przekonałeś już księcia?”

„Słyszałem że Wasza Wysokość uwielbia miecze, zatem poprosiłem księcia, aby pozwolił mi o nich z królem porozmawiać”

„Jak użyteczny jest twój miecz w boju?”- zapytał król.

Mój miecz potrafi zabić jedną osobę co dziesięć kroków i nawet po tysiącu mil się nie ugnie”.

Odpowiedź zrobiła na królu wrażenie i rzekł:,Zatem twój miecz musi być mieczem, który potrafi zdobyć wszystko na ziemi”

. ,Dobry fechmistrz rozpoczyna od uniku, następnie ustępuje miejsca, a później następuje cięcie, które blokuje przeciwnika zanim ten zdąży się zorientować. Chciałbym zaprezentować Waszej Wysokości moje umiejętności”

Król odrzekł na to: ,,Odpocznij tymczasem w swojej kwaterze Mistrzu i czekaj na moje rozkazy. Poczynię przygotowania do zawodów i cię wezwę”

Kolejne siedem dni król spędził na testowaniu swoich fechmistrzów. Ponad sześćdziesięciu z nich zginęło lub zostało poważnie rannych, aż pozostało pięciu czy sześciu, którzy zostali wyłonieni, aby sprawdzić umiejętności Zhuang Zi.

Nastepnie król wezwał Zhuang Zi i, wskazując na owych fechmistrzów, oświadczyl: ,,Dzisiejszego dnia wystawię cię przeciwko tym mężczyznom, aby sprawdzić twoje umiejętności”

Czekałem na taką sposobność”- odparł na to Zhuang Zi.

Panie, jaki rodzaj miecza wybierasz: długi czy krótki?” – zapytał król.

Obojętnie który – nie ma to dla mnie znaczenia. Jednak mam trzy swoje miecze i mogę użyć któregokolwiek z nich, jeśli tylko Wasza Wysokość wskaże którego mam użyć”.

Król odrzekł: ,,Chciałbym dowiedzieć się czegoś o tych trzech mieczach”

Zhuang Zi odpowiedział na to:,Posiadam Miecz Syna Niebios, Miecz Szlachetnego Księcia oraz Miecz Człowieka z Ludu, który byś wybrał, Panie?”

Król zapytał: ,,Jaki jest Miecz Syna Niebios?”

Miecz Syna Niebios przyjmuje za swój czubek Dolinę Yen i Kamienny Mur, a państwo Qi i góra Tai jest jego ostrzem. Państwa Jin i Wei są jego grzbietem, Zhou i Song są jego rękojeścią, a Han i Wei są jego pochwą. Włącznie z innymi ludami otoczonymi przez barbarzyńców. Owinięty jest w cztery pory roku. Jest w stanie pomieścić odległe Morze Bohai i pobliską górę Tai. Sprawuje kontrolę nad światem zgodnie z pięcioma żywiołami oraz wykonuje to, co nakazuje mu kara i współczucie. Wychodzi na rozkazy yin i yang; pozostaje czujny wiosną i latem, kiedy wszystko rozkwita życiem; wkracza do akcji jesienią i zimą, kiedy wszystko obumiera. Gdy jest w użyciu, nic nie jest w stanie go powstrzymać. Nie wiadomo, jak wysoko jak głęboko dosięga swym ostrzem. Gdy wzniesie się go do góry, rozcina firmament; gdy zamachnie się nim nisko, rozpłata ziemię. Jeśli choć raz użyje się tego miecza, wszyscy władcy znowu staną się posłuszni; wszystko pod Niebem się podda. Taki właśnie jest Miecz Syna Niebios”

Następnie król zapytał: ,,A jaki jest Miecz Szlachetnego Księcia?”

Zhuang Zi odrzekl: ,Czubek Miecza Szlachetnego Księcia stanowią roztropni i odważni ludzie; jego ostrze stanowią ludzie prawi i szczerzy; jego grzbietem są ludzie wartości i dobroci; jego rękojeścią są ludzi wiarygodni i mądrzy; jego pochwa to ludzie, którzy są śmiali i wyjątkowi. Ten miecz zgodny jest z naturą Niebios i Ziemi, a zrobiony jest z uczuć wszystkich form życia. Gdy pchnie się nim naprzód, nic nie napotyka; gdy zamachnie się nim wysoko, nie ma nic ponad nim; gdy zamachnie się nim nisko, nie ma nic pod nim; gdy zawiruje się nim dookoła siebie, nie napotka na nic w pobliżu. U góry, jego rozkazy pochodzą z Niebios i postępuje zgodnie ze światłem słońca, księżyca i gwiazd; na dole inspirowany jest sprawiedliwą, stabilną naturą ziemi i postępuje zgodnie z upływem czterech pór roku. Na ziemiach przywraca harmonię wśród ludzi i jest zgodny z czterema kierunkami świata. To tak, jakbyś uslyszał huk grzmotu. W obrębie tych czterech granic wszyscy przestrzegają prawa oraz każdy postępuje zgodnie z rozkazami władcy. Taki właśnie jest Miecz Szlachetnego Księcia”.

„A jaki jest Miecz Człowieka z Ludu?”- zapytał nastepnie król.

„Miecz Człowieka z Ludu używany jest przez tych, którzy mają potargane włosy, szpiczaste brody i walczą ze sobą za każdym razem, gdy się spotykają. Gdy uniesie się go wysoko przecina szyję; gdy zamachnie się nim nisko, rozcina wątrobę i płuca. Ludzie, którzy używają Miecza Człowieka z Ludu nie różnią się niczym od walczących kogutów. Są oni bezużyteczni dla państwa. Teraz, jako władca, który ma status Syna Niebios zadając się z Mieczem Człowieka z Ludu czynisz z siebie niegodziwca. Współczuję Jego Wysokości”.

Nagle król pojął aluzję i wziął Zhuang Zi do swojej prywatnej komnaty. Lokaj przyniósł jedzenie, a król chodził po komnacie w tę i z powrotem, pogrążony w ponurych  rozmyšlaniach.

Zhuang Zi pocieszał króla, mówiąc: ,Panie, usiądź proszę i uspokój się. Spełniłem twoje żądanie, a teraz nadszedł już czas, abym sobie poszedł.

Po tym zdarzeniu król Wen nie wychodził przez trzy miesiące, a wszyscy jego fechmistrzowie się pozabijali, gdyż utraciwszy względy władcy poczuli się upokorzeni.

,Miłośnik mieczy” (The Lover of Swords”), Rozdziały zebrane
Zhuang Zi (The Miscellaneous Chapters of Zhuang Z1)

Przypis: Zhuang Zi ukazując różnice pomiędzy Mieczem Syna Niebios, Mieczem Szlachetnego Księcia oraz Mieczem Człowieka z Ludu, przekonał króla Wen z Zhao, który posiadał Miecz Syna Niebios, lecz był zauroczony Mieczem Człowieka z Ludu, aby zrzekł się tego drugiego i skupił się na rządzeniu krajem.

Ze „Zbioru Przypowieści Taoistycznych”, opracowanego przez Yuan Guang, wydanego przez Adam Marszałek

„TRZECH SYNÓW MISTRZA”

Dawno temu w Chinach, żył pewien wielki mistrz miecza, który został zaproszony do odwiedzenia domu innego mistrza tej sztuki. Ci dwaj mistrzowie, rozmawiając i popijając herbatę, wspominali swą młodość i wielkie wyczyny. Rozmowa stopniowo zmierzała ku ich własnym rodzinom i postępom, jakie czynią ich synowie.

Gospodarz miał trzech synów, którzy poświęcili swe życie dla osiągnięcia mistrzostwa we władaniu mieczem, tak jak zrobił to ich ojciec i dziad i ojciec ich dziada. Bardzo chcąc pokazać zdolności swych synów; a jednocześnie dać im lekcję, ojciec mrugnął porozumiewawczo do swego gościa. Ostrożnie, niczym kot wziął on ciężką wazę z wnęki w ścianie i umieścił ją nad uchylonymi drzwiami, którymi wchodziło się do pokoju. Waza była w takiej pozycji, że kiedy otwierano drzwi spadała na głowę wchodzącego.

Z błyszczącymi oczami obaj starzy mistrzowie wrócili do herbaty i rozmowy, byli oni cierpliwi i mieli wiele spraw do przedyskutowania. Po pewnym czasie, wielki mistrz, zawołał swego najstarszego syna. Naturalną rzeczą jest, że najstarszy syn natychmiast usłyszał wezwanie ojca i szybko stanął przed drzwiami. Dało się zauważyć prawie niedostrzegalną pauzę. Syn spokojnie odsunął drzwi prawą ręką wchodząc i unosząc jednocześnie lewą otwartą rękę ku górze. Chwycił ciężką wazę zanim zaczęła spadać, obrócił się w kierunku pokoju, unosząc ją nad głową. Pięknym gestem zasunął drzwi i umieścił wazę w jej dawnym położeniu, ponad nimi. Następnie, bez słowa i zbędnego gestu ukłonił się z szacunkiem starym mistrzom.

Twarz ojca promieniała kiedy dokonywał prezentacji, mówiąc: „To jest mój najstarszy syn”;. Jego stary przyjaciel patrzył w oczy syna przez długi moment. Potem uśmiechając się szeroko i wykonując w kierunku ojca głęboki ukłon odrzekł: „Jestem bardzo szczęśliwy. On nauczył się wszystkiego bardzo dobrze i stał się mistrzem miecza. Jest on wart Twego nazwiska”. Teraz ojciec i syn odkłonili się, a w oczach starego mistrza stanęły łzy, kiedy dowiedział się, że jego stary przyjaciel uznał jego syna mistrzem miecza.

Po niedługim czasie ojciec zawołał znów, tym razem wzywając średniego syna, który także odpowiedział szybko. Podszedł on do drzwi i natychmiast je otworzył. Kątem oka spostrzegł spadającą wazę, a jego działanie było szybkie i celowe: zwinnie i szybko usunął się w bok chwytając wazę w ramiona. Jego zaskoczone oczy przebiegły po pokoju patrząc pytająco na wszystko i wszystkich. Grzecznie stłumił instynktowną chęć okrzyku lub pytania, odwrócił się do drzwi, zamknął je i po chwili wahania ustawił wazę w jej poprzedniej pozycji. Ukłony zostały wymienione, a ojciec przedstawił go tymi słowy: „To jest mój drugi syn. On nie umie zbyt wiele, ale uczy się pilnie i staje się każdego dnia coraz lepszy”.
Gość uśmiechnął się, ukłonił im obu i odrzekł: „Rozwija się on doskonale i pewnego dnia stanie się on dla ciebie źródłem chluby”.
Przez kilka chwil nikt nic nie mówił, myśląc o tym co on powiedział i co się zdarzyło. Gospodarz poruszył się i dolał herbaty do czarki przyjaciela. Obaj wypili w milczeniu. Potem odstawiwszy czarkę, z lekkim stuknięciem, na lakierowany blat stołu, stary mistrz klasnął w ręce i zawołał swego najmłodszego syna.

Jak to często bywa z najmłodszymi, był on nieco powolny w reagowaniu na wezwanie ojca. W ostatniej chwili próbował nadrobić swą powolność, przebiegając ostatni odcinek drogi do drzwi. Kiedy odsunął drzwi i wkroczył do pokoju, ciężka waza spadła, zadając mu silny cios w głowę. Uderzywszy go, waza odbiła się, i w tym momencie najmłodszy syn obrócił się jak strzała, wyjął miecz i przeciął ją na połowy zanim zdążyła ona opaść na tatami przykrywającą podłogę. Był on taki wściekły, że nie czuł bólu. Chłopiec schował swój miecz bez należytego oczyszczenia i uśmiechnął się do wszystkich szczęśliwie lecz w sposób nieśmiały i z zażenowaniem. „To jest mój najmłodszy syn” – powiedział stary mistrz z niedwuznacznym, udawanym uśmiechem. „Jak sam widzisz, musi się on jeszcze długo uczyć”.

„Ach tak” – odpowiedział stary przyjaciel. „Jednak jest on bardzo szybki i bardzo silny”.

W czasie tego popołudnia ojciec był uhonorowany przez gościa, który rozmawiał ze wszystkimi trzeba synami, pytając ich o szkoły i nauczycieli. Na przemian żartował, to mówił poważnie, a trzej synowie tak byli zafascynowani gościem, że zanim spostrzegli, zapadł zmrok i gość wstał szykując się do wyjścia.

Jest w zwyczaju dawać przyjaciołom mały podarunek, zanim odejdzie się z ich domu.

Mistrz dał znak synom. Najstarszy ukłonił się bardzo nisko i orzymał piękną, złotą szpilkę z małym diamentem. Stary mistrz patrzył długo w jego oczy, ale nie powiedział ani słowa.

Młodszy syn ukłonił się bardzo nisko i dostał ciężką księgę, oprawioną w doskonałą skórę. Mistrz powiedział: „Stronice tej księgi są nie zapisane, tak jak niezapisane są stronice twego życia. To co na nich napiszesz, zależy tylko od ciebie”.

Trzeci, najmłodszy syn, także ukłonił się bardzo nisko i otrzymał piękny, błyszczący, srebrny zegarek kieszonkowy. Mistrz powiedział mu: „Jeżeli chcesz się uczyć, musisz zacząć od doceniania czasu. Potem, kiedy będziesz to umiał, nigdy nie będziesz go marnował. Nawet, kiedy nie będziesz nic robił”.

Dwaj starzy mistrzowie uścisnęli się zwyczajem ludzi sztuk wojennych i honorowy gość odszedł, zostawiając po sobie smutek i pogodę ducha.

Przedruk z czasopisma „Shaolin” nr 2/92

 

„BAJKA O MISTRZU OSIEMNASTU BRONI”

Mieszkańcy wioski Heilincun nękani byli przez bandytów z sąsiedniej wioski, którzy regularnie odbierali im część zbiorów. Władze co jakiś czas urządzały akcje łapania bandytów, ale bez większego rezultatu, gdyż przekupieni urzędnicy zawsze wcześniej ostrzegali bandytów. mieszkańcy wioski wybrali najsilniejszego z wioskowych młodzieńców i wysłali go po naukę sztuki walki do mistrza znanego jako Mistrz Osiemnastu Broni, wyposażając go w zapasy ryżu, którymi miał zapłacić za naukę.

Mistrz Osiemnastu Broni przyjął zapłatę i obiecał nauczyć młodzieńca wszystkiego co sam umie. Na początek kazał swemu nowemu uczniowi napełnić misę wodą, i klepać powierzchnię wody, aż w misie nie będzie już wody. Uczeń miał to powtarzać wielokrotnie raz za razem. Minęło wiele dni, podczas których uczeń powtarzał tylko to jedno ćwiczenie, cierpliwie czekając aż mistrz zacznie go uczyć czegoś więcej. Minął rok. Uczeń postanowił zapytać mistrza, czego będzie się uczył w drugim roku. Mistrz nadal kazał mu klepać powierzchnię wody. Minął drugi rok. Uczeń znów zapytał, czego będzie uczył się dalej, a mistrz znów polecił mu wykonywać tylko to jedno ćwiczenie. Minął trzeci rok. Uczeń był już całkowicie przekonany, że teraz rozpocznie prawdziwą naukę. Mistrz jednak, tak jak poprzednio polecił mu klepać wodę. Tym razem uczeń stracił cierpliwość.

– Ćwiczyłem przez trzy lata, wykonując twe polecenia, a ty nie nauczyłeś mnie jeszcze niczego. Dość ! – krzyknął, jednocześnie uderzając otwartą dłonią powierzchnię wody w misie. Cała zawartość misy została opróżniona przy pomocy tego jednego klepnięcia. Uczeń znieruchomiał, kompletnie zaskoczony. Mistrz uśmiechnął się i powiedział:

– Nauczyłem cię wszystkiego, co sam potrafię. Możesz już wrócić do swojej wioski.

Gdy młodzieniec wrócił do wioski, urządzono na jego cześć wielką ucztę, zapraszając także mieszkańców sąsiedniej wioski, by przekazali bandytom wiadomość, że jeden z młodzieńców pobierał nauki u Mistrza Osiemnastu Broni i sam jest teraz Mistrzem Osiemnastu Broni. Rozstawiono wiele stołów, zastawionych jadłem, sadzając młodzieńca na honorowym miejscu. Obok przygotowano różne rodzaje broni. Po uroczystym powitaniu i toastach poproszono młodego Mistrza Osiemnastu Broni, by wybrał jakąś broń i zademonstrował posługiwanie się nią. Młodzieniec zaczął się wymawiać, jako że nigdy nie uczył się walki bronią. Wtedy jego ojciec zaczął mu wyrzucać, że cała wioska złożyła się na jego naukę, a on ich tak traktuje, nie chcąc zademonstrować co umie. Wtedy młodzieniec szybko powstał i krzycząc:

– Ale ja naprawdę nic nie umiem ! – uderzył w stół. Rozległ się huk i stół rozpadł się na dwie części. Ojciec młodzieńca i pozostali mieszkańcy wioski zaczęli go uspokajać, mówiąc, że nie musi już niczego demonstrować, bo jego umiejętności są oczywiste.

Od tej pory bandyci nie nękali już wioski, której bronił Mistrz Osiemnastu Broni. Także jego synowie i wnukowie cieszyli się ogromną sławą, jako Mistrzowie Osiemnastu Broni.