Wschodnie sztuki walki pomagają zdrowiu

Wojciech Moskal 13-04-2004, GAZETA WYBORCZA

Uśmierzają ból, łagodzą stres, wzmacniają kości i pamięć, chronią przed wirusami. Co to za cudowne leki? To azjatyckie sztuki walki – twierdzą lekarze

Większość ludzi chcących poprawić swój stan zdrowia, mieć ładniejszą sylwetkę i zrzucić zbędne kilogramy, zapisuje się na siłownię, basen lub też decyduje się na zakup kosztownego sprzętu do ćwiczeń w domu. Tymczasem są inne metody, równie, jeżeli nie bardziej skuteczne. Może być to np. uprawianie sztuk walki – twierdzą badacze, którzy ostatnio przyjrzeli się dokładniej tai chi i innym sztukom walki rodem z Azji.

Znika sztywność członków

Znana od wieków, łączy powolne, głębokie oddychanie, odprężającą medytację z przyjmowaniem figur, które płynnie przechodząc jedna w drugą. Osoby ćwiczące tai chi twierdzą, że ta gimnastyka i zarazem sztuka walki wywiera korzystny wpływ na ich zdrowie. Ale nie tylko. Poprawia też pamięć i samopoczucie, wyostrza umysł, zwiększając zdolność do koncentracji.

Lekarze z Tufts-New England Medical Center w Bostonie (USA) postanowili sprawdzić, czy te subiektywne w końcu opinie mają jakieś naukowe uzasadnienie. W obszernym raporcie poddali analizie 47 programów badawczych poświęconych ewentualnym korzyściom zdrowotnym związanym z uprawianiem tai chi. Ich pracę zamieszcza pismo „Archives of Internal Medicine”. I tak się okazało, że tai chi doskonale wzmacnia narządy ruchu, zwiększając siłę mięśni i elastyczność stawów.

Na regularnych ćwiczeniach korzysta nie tylko ciało. Tai chi – twierdzą badacze – łagodzi także napięcie nerwowe oraz zmniejsza odczuwanie bólu. Przynosi korzyści nie tylko ludziom zdrowym, ale też – co uznano za szczególnie istotne – cierpiącym na choroby przewlekłe, m.in. pomaga osobom dotkniętym chorobą niedokrwienną serca, w tym także tym, którzy mają wszyte by-passy. „Ich serce, naczynia krwionośne i płuca pracowały znacznie lepiej w porównaniu z pacjentami cierpiącymi na te same schorzenia, lecz nieuprawiającymi tai chi” – stwierdzają autorzy raportu.

Na starość nie upadniesz

Kolejną grupą, która odnosi znaczne korzyści z ćwiczeń, są osoby w podeszłym wieku. Stwierdzono na przykład, że dzięki uprawianiu tai chi zmniejsza się u nich ryzyko groźnych urazów i upadków. „To bardzo ważne, ponieważ na przykład w USA upadki i wynikające z nich często złamania szyjki kości udowej są siódmą co do częstości przyczyną zgonu wśród osób w podeszłym wieku” – piszą badacze z Bostonu. Wcześniej do podobnych wniosków doszli uczeni z innej amerykańskiej uczelni – Emory University w Atlancie. Ich zdaniem uprawianie tai chi w starszym wieku zmniejsza aż o połowę ryzyko upadków.

To nie koniec korzyści, jakie osobom starszym przynosi tai chi. Według uczonych z University of California polepsza ono również pracę układu odpornościowego. W „Psychosomatic Medicine” zespół Michaela Irwina opisuje eksperyment z udziałem 36 mężczyzn i kobiet w wieku 70 lat. Jego wyniki dowodzą, że uprawianie Tai Chi może być doskonałą metodą profilaktyki półpaśca. Ta dokuczliwa i bolesna choroba jest wywoływana przez tego samego wirusa co ospa wietrzna. Raz „przechorowana” ospa z reguły nie powraca, ale wirusy mogą przetrwać wiele lat w komórkach nerwowych, by nagle zaatakować, gdy układ odpornościowy słabnie. Tak dzieje się często w ludzi starszych. Wtedy może się pojawić półpasiec, przed którym obecnie nie chroni żadna metoda profilaktyczna.

Uczestnicy eksperymentu chorowali w młodości na ospę wietrzną, ale żaden z nich nie przechodził półpaśca. Połowę wysłano na kurs tai chi. Ćwiczenia odbywały się trzy razy w tygodniu przez 45 minut. Po 15 tygodniach porównano stan zdrowia obu grup. We krwi osób ćwiczących tai chi było o połowę więcej limfocytów typu T, czyli komórek, które potrafią rozpoznać i zniszczyć wirusy wywołujące półpaśca – stwierdzili mile zaskoczeni naukowcy.